Pierwszą kartę kredytową wziąłem w mBanku. Miała złoty kolor i czarnego delfinka. Zwróciłem ją, bo w Hiszpani zrobili mi jej zdjęcie i bałem się, że ktoś wykorzysta ją w necie. Dostałem w zamian czarną tym razem ze złotym delfinkiem. Dzisiaj odebrałem dwie złote w Millennium. Pomyślałem sobie: testujemy karty kredytowe.
W gruncie rzeczy dopóki człowiek nie spróbuje to się nie przekona. Pisze się trochę o kartach kredytowych, reklam full dookoła, czasami jakaś przyjdzie pocztą :) Polacy jednak w większości boją się z nich korzystać. Bo nie wiedzą, tak naprawdę do czego służą. Otóż tłumaczę. Karta kredytowa to świetne narzędzie do płacenia w sklepach. Faktyczna płatność dokonuje się później niż podajesz kartonik Pani w sklepie. Przez około 30 dni jesteś dłużnikiem ale bez odsetek. Dopiero jak po umówionym terminie nie spłacisz karty to zaczną się schody. Ale do tego nie możesz dopuścić!
Po pierwsze musisz mieć wiedzę jak działa karta. Po drugie musisz mieć dyscyplinę w jej używaniu. Jak spełniasz oba warunki to zaufaj mi, że karta kredytowa w portelu Ci nie zaszkodzi. Gorzej jeżeli masz ich więcej niż trzy. Wtedy łatwo się zagubić. Nie spamiętasz PINów. Nie spamiętasz dat spłat. W euforii zadłużysz się w danym miesiącu na wszystkich razem. A to już zaboli. Więc powolutku. Małą łyżeczką jak to mówi Beenhaker.
Wracając do testów. Karta Millennium jest niezła. Bez opłat za korzystanie w pierwszym roku, o ile wykona się jaką transakcję – ten warunek spełnię na pewno :) Dodatkowo w pakiecie ubezpieczenia w podróży dla posiadacza karty. Super. Jest też opcja zamówienia jakiegoś speca od napraw domowych jakby coś się działo. Brzmi dobrze. Przetestuję. Dodatkowo mam szereg zniżek w różnych sklepach. W książeczce dołączonej do karty jest cała lista. Nieźle. No i powiedzcie, dlaczego mam nie wziąć tej karty?


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.