- Jesteśmy rolnikami z dziada pradziada: mój ojciec był rolnikiem jego ojciec był rolnikiem i ojciec mojego dziadka był rolnikiem. Czy w takiej sytuacji można się dziwić, że ja również postanowiłem pozostać na roli? Po szkole średniej wybrałem oczywiście studia rolnicze, bowiem tylko takie mnie interesowały. Chciałem jednak wiedzieć trochę więcej na temat, upraw, nowoczesnych technologii, maszyn rolniczych. Czasy konia i pługa minęły już bezpowrotnie. Dlatego postanowiłem skończyć studia i wrócić do mojej rodzinnej wsi. Pochodzę z Mazur. Pięknej krainy, gdzie większość postawiła na turystykę i gospodarstwa agroturystyczne. Mnie ciągnęło jednak do ziemi, uprawy jej, do produkowania żywności. Po ojcu odziedziczyłem 20 hektarów, z tego prawie połowę to łąki. Dostałem też w schedzie 6 dojnych krów. Dlatego w swoich planach postawiłem na hodowlę krów mlecznych. Musiałem jednak rozbudować swoje gospodarstwo. Przede wszystkim oborę. Ta którą miałem nie tylko nie spełniała norm, ale była zdecydowanie za mała. Postanowiłem wziąć kredyt. Był to okres, kiedy jeszcze nie było takich problemów z kredytami jakie są teraz. Zastawiłem budynki gospodarcze i dostałem upragniony kredyt na budowę obory. Za resztę pieniędzy dokupiłem 3 krowy. Powoli hodowla się rozrastała. Niestety miałem za mało ziemi uprawnej, musiałem więc dokupić. Było to dwa lata temu. Wtedy właśnie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa przeznaczyła ileś tam milionów złotych na dopłaty do kredytów rolniczych. Dlatego zdecydowałem się na kolejny kredyt tym razem kredyt preferencyjny i tym razem już na zakup ziemi. Ziemi w naszym rejonie nie brakuje, bowiem wiele hektarów leży odłogiem po dawnych pegeerach. Dokupiłem więc kolejnych 20 hektarów i teraz mogłem już się rozwijać w większym tempie niż dotychczas. Nie tak dawno gdzieś przeczytałem, że minister rolnictwa przygotowuje ustawę, w myśl której zostanie rolnikom sprzedanych wiele hektarów po byłych pegeerach. Prawdopodobnie też po preferencyjnych cenach. Jeżeli wiadomość ta się sprawdzi zamierzam powiększyć swoje gospodarstwo. Powtarzam, mam nadzieję, że również będzie to kredyt preferencyjny.
Tymczasem jak się okazuje ministerstwo rolnictwa rzeczywiście przygotowuje wyprzedaż ponad 2 milionów hektarów gruntów po byłych pegeerach. Są to grunty właśnie na Mazurach oraz zachodnich rejonach Polski. Ministerstwo chce tę operacją przeprowadzić jeszcze przed wejściem w życie przepisów o nabywaniu polskiej ziemi przez cudzoziemców. Przepisy te wchodzą w życie już za sześć lat, dlatego ministerstwo tak bardzo śpieszy się z tworzeniem tej ustawy. Resort chce, aby ziemia ta trafiła przede wszystkim do małych i średnich gospodarstw, albo do spółek zakładanych przez byłych pracowników PGR. Ziemię tę rolnicy mogą nabyć za 10 procent jej wartości i później spłacać zaciągnięty w ten sposób kredyt przez 20 lat. Ustawa ma być tak skonstruowana, aby nie mogło być spekulacji na zakupionej ziemi. Jeżeli ktoś będzie chciał ja sprzedać, albo nie będzie jej uprawiał agencja nieruchomości rolnych ma prawo pierwokupu.