O tym, że kryzys nie odpuszcza przekonujemy się niemal na każdym kroku. I niepotrzebne nam są opinie ekspertów, wyniki, wykresy, notowania, doniesienia prasowe. My sami doskonale zdajemy sobie sprawę czy żyje nam się lepiej czy gorzej. Jeżeli widzimy, że nadal zamykane są przedsiębiorstwa, które nie poradziły sobie z kryzysem, że zwiększa się liczba bezrobotnych, że za te same pieniądze teraz możemy o wiele mniej kupić w sklepach niż przed rokiem, że nie stać nas na spłacanie zaciągniętych wcześniej kredytów, że nie stać nas na wykup wszystkich zapisanych recept, że większość nas nie wyjechała nigdzie na urlop a nasze dzieci spędziły wakacje w domach, to nikt nas nie musi przekonywać, że kryzys Polskę ominął. Wiele osób, aby związać koniec z końcem lub, aby sfinansować jakiś zakup sięgało po pożyczki. Skoro banki znacznie podwyższyły poprzeczkę kredytową coraz częściej korzystaliśmy z ofert przeróżnego rodzaju firm pożyczkowych. Często widząc, że pożyczki w tych firmach są o wiele droższe niż w bankach. Obliczono, że mimo podobnych oprocentowań kredyt w firmie pożyczkowej jest droższy nawet o 100 procent. Dlatego też decydując się na kredyt w takiej firmie nie koncentrujmy się jedynie na oprocentowaniu, ale na wszystkich opłatach związanych z kredytem. Mimo to wielu z nas decydowało się na takie pożyczki często świadomie pakując się w kłopoty. Z ostatnich doniesień prasowych wiemy też, że niestety, ale rodzice zaczęli oszczędzać również na edukacji swoich dzieci. O wiele mniej wydają już na zajęcia pozalekcyjne, korepetycje oraz kursy przygotowawcze. Rodziców nie stać już, przynajmniej większości, na drogie douczania dzieci u prywatnych korepetytorów, a ci z kolei często bez żadnych skrupułów podwyższają opłaty za udzielanie lekcji. Jest jednak część rodziców, która woli się zadłużyć, aby tylko zapewnić swoim pociechom jak najlepsze wykształcenie. Dlatego ci rodzice mimo wszystko sięgają po pożyczki i kredyty, zadłużają się, ale dla nich jest to sprawą drugorzędną.
Z danych CBOS wynika, że ponad 68 procent rodziców nie zdecydowało się w tym roku posłać swoje dzieci na korepetycje, jest to o 5 procent więcej niż przed rokiem. Ale to nie wszystko 10 procent dzieci mniej niż w roku ubiegłym uczęszcza na pozalekcyjne zajęcia artystyczne, a na zajęcia językowe uczęszczać będzie tylko 20 procent naszych pociech. Średnio miesięcznie na zajęcia pozalekcyjne naszych dzieci wydamy o 25 procent mniej niż jeszcze przed rokiem.
- Nie stać mnie na wysłanie dzieci na dodatkowe zajęcia, ponieważ już nie mogę pokryć wszystkich kosztów związanych z ich nauką. Trudno, nie wszyscy muszą kończyć studia. Technicy z dobrym zawodem też są potrzebni, rzemieślnicy również. Zbyt wielu fachowców wyemigrowało na granicę. A skoro zechcą studiować, zechcą podwyższać swoje jkwalifiukacje, niech później studiują zaocznie – powiedział jeden z rodziców.