Polska jest krajem wielkich kontrastów finansowych. Z jednej strony portale finansowe donoszą, że Polacy nie są takim biednym narodem na jaki wyglądają, bowiem ich oszczędności na kontach bankowych urosły już do prawie 50 miliardów złotych, z drugie strony stale rośnie zasłużenie Polaków w stosunku do banków. Nasi rodacy coraz częściej odraczają spłaty zaciągniętych kredytów, bądź nie spłacają ich w ogóle. Puls Biznesu alarmuje, że być może już niedługo utoniemy w długach. Wprawdzie banki jak na razie nie planują licytacji zastawionych mieszkań, ale w poważnych kłopotach mogą znaleźć się kredytobiorcy korzystający z małych pożyczek oraz kart kredytowych. Karty kredytowe są bodajże największą pułapką zastawianą przez banki na swoich klientów i nie da się ukryć, że skuteczną. Największy jednak problem mają kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne w tak zwanych dobrych czasach, a teraz boją się, że przestaną być wypłacalni.
- Zawsze marzyłem o własnym mieszkaniu i miałem nadzieję, że moje marzenia się spełnią. Po studiach otrzymałem dobrze płatna pracę, zarabiałem brutto nieco ponad 4000 złotych. Było to w 20006 roku, a więc wtedy, kiedy propaganda bankowych kredytów sięgała niemal zenitu. Dałem skusić się na kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich i kupiłem mieszkanie. Miesięczna rata wynosiła w granicach 2000 złotych, więc nie było tak źle z moim budżetem – mieszkałem w jednym mieście z rodzicami, którzy jak tylko mogli starali mi się pomagać. Mieszkanie kupiłem, kredyt regularnie spłacałem, czegóż trzeba było więcej. Niestety przyszedł kryzys, mój pracodawca zmuszony był obniżyć nam pensje, wzrosły koszty utrzymania, zaczęły się kłopoty z terminowymi spłatami. Coraz częściej nie jestem w stanie dokonywać regularnych spłat zaciągniętego kredytu. Na szczęście bank jak na razie ogranicza się do upominania mnie pismami. Zaczynam bać się, że mogą stracić pracę, a wówczas nawet sprzedaż mieszkania mnie nie uratuje, bowiem od tamtego okresu znacznie straciło na wartości. Nie wiem jak dalej potoczy się moja historia kredytowa. Mam tylko nadzieję, że nie zostanę zwolniony z pracy – martwi się Andrzej, absolwent SGGW.
W takiej sytuacji, a nawet o wiele gorszej jak Andrzej, znajduje się coraz więc osób. Według ostatnich informacji, mimo, że większość kredytobiorców regularnie spłaca swoje zadłużenia, to jednak istnieje grupa tak zwanego podwyższonego ryzyka, która niestety nie wywiązuje się ze spłatą swoich zadłużeń. Na przykład już do 1,47 mln. osób wzrosłą liczba kredytobiorców, którzy zalegają z płatnościami powyżej 60 dni i aż o 71 procent wzrosły nie spłacane zadłużenia Polaków w ciągu ostatniego roku. Podstawową przyczyną jest stale pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju oraz rosnące koszty utrzymania.


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.